3 sierpnia 2016

o. Romek o ŚDM

Kilka słów podsumowania ŚDM 2016.

Chciałbym napisać o najbardziej poruszających momentach, które były dla mnie wielką łaską tego czasu w Krakowie, nie da się wszystkiego zmieścić w jednym komentarzu, dlatego ograniczę się tylko do tych trzech.

Droga Krzyżowa na Błoniach - sam do końca nie umiem opisać tego, co przeżyłem. Chyba najlepiej oddaje to słowo "wstrząśnięty". Rozważania bp Rysia, wizualizacje artystyczne, przykład tak wielu organizacji czyniących miłosierdzie - to wszystko pokazało mi jak mało rozumiem z dróg, którymi chodzi Jezus. Jak inna, jak bogata, jak zaskakująco prosta jest Twarz Jezusa, który cierpi i umiera w swoim Kościele i w każdym potrzebującym. To burzy mój spokój, mój święty spokój, że przecież robię wszystko co mogę, ale czy o to chodzi by dokonywać rzeczy wielkich, dobrych, czy może jednak skupić się na tych właściwych, być w "sprawach Ojca", a On, jak uczy św. Ignacy Loyola, przecież jest cały zaangażowany w sprawy Swoich dzieci. I wstrząsające do głębi pytanie o cierpienie, czy potrafię spojrzeć mu w twarz... "Te słowa Jezusa wychodzą naprzeciw pytaniu, które często rozbrzmiewa w naszych umysłach i sercach: +Gdzie jest Bóg?+. Gdzie jest Bóg, jeśli na świecie istnieje zło, jeśli są ludzie głodni, spragnieni, bezdomni, wygnańcy, uchodźcy? Gdzie jest Bóg, gdy niewinni ludzie umierają z powodu przemocy, terroryzmu, wojen? Gdzie jest Bóg, kiedy bezlitosne choroby zrywają więzy życia i miłości? Albo, gdy dzieci są wyzyskiwane, poniżane i kiedy także one cierpią z powodu poważnych patologii? Gdzie jest Bóg w obliczu niepokoju wątpiących i dusz strapionych? Istnieją takie pytania, na które nie ma żadnych ludzkich odpowiedzi. Możemy tylko spojrzeć na Jezusa i Jego pytać. A odpowiedź Jezusa jest następująca: +Bóg jest w nich+, Jezus jest w nich, cierpi w nich, głęboko utożsamiony z każdym z nich. Jest On tak zjednoczony z nimi, że tworzy niemal +jedno ciało+."

Kolejny moment to słowa Papieża do duchowieństwa. Szczególnie to o pisaniu kolejnych kart Ewangelii, do którego jesteśmy wezwani my. "Można powiedzieć, że Ewangelia, żywa księga Bożego miłosierdzia, którą trzeba nieustannie czytać i odczytywać na nowo, ma wciąż na końcu białe karty: pozostaje księgą otwartą, do której pisania jesteśmy powołani - tym samym stylem, to znaczy wypełniając dzieła miłosierdzia. Pytam was: jak wyglądają karty księgi każdego z was? Czy są codziennie zapisywane? Czy są trochę zapisywane, a trochę nie? Czy może są puste?". I znowu, pytanie do mnie, czy robię rzeczy dobre, czy może jednak te właściwe... Smutne (poważne, jak wolą niektórzy) twarze duchownych, spowodowały we mnie mnóstwo pytań, o to jaki jest stan serc duchownych, jaki jest stan mojego serca, czy moja twarz też jest taka smutna/poważna - zapracowana, przepracowana, sfrustrowana, rozczarowana, a może zalękniona, chowająca słabość za fasadą powagi (siły), wyniosłości, niewzruszoności - a może jednak moja twarz, to twarz Jezusa...?

Trzeci moment, zupełnie nie z nagłówków gazet. Ot zwyczajna, prosta w formule msza z naszymi scholastykami (jezuici w formacji) z całego świata. Śpiewaliśmy na wejście pieśń "En todo amar y servir" - Kochać i służyć we wszystkim. Śpiewaliśmy razem i poczułem się dobrze, jak u siebie, choć ledwo ich znałem. Każdy z nas inny, z innego kraju, kultury i innej rodziny, jednak każdy z nas usłyszał kiedyś zaproszenie do pójścia tą właśnie drogą, drogą Ignacego Loyoli. Jako jezuici jesteśmy znani z naszego hasła: Ad maiorem Dei Gloriam - Na większą Chwałę Boga. Jednak mam wrażenie, że serce naszego AMDG to właśnie "Kochać i służyć we wszystkim". Tu jest nazwane źródło jezuickiej duchowości wypływające z Ćwiczeń Duchowych, to pragnienie nas jednoczy jako jezuitów - to nas ożywia i pomaga przejść wiele trudności i kryzysów, a przynajmniej może pomóc... ;) W każdym razie, to doświadczenie pomogło mi na nowo ucieszyć się z bycia częścią Towarzystwa Jezusowego - to wielki przywilej.

Czas bogaty pod każdym względem i jeszcze jedno wydarzenie, tak na zakończenie, którym się podzielę. Zostałem po raz drugi wujkiem. Mojemu bratu i bratowej w czasie trwania ŚDM-ów urodziła się druga córka o wdzięcznym imieniu Blanka, jest piękna i różowa. Urodziła się dzień przed wspomnieniem Ignacego, chybiła o jeden dzień, tak jak ja z resztą... :)Jest radość!

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
92 0.13113498687744